Pages Menu
Categories Menu
Chorym na CRPC potrzebny jest szerszy dostęp do terapii

Chorym na CRPC potrzebny jest szerszy dostęp do terapii

ROZMOWA Z UROLOGIEM Z EUROPEJSKIM TYTUŁEM FEBU, DR. HAB. N.
MED. SŁAWOMIREM POLETAJEWEM Z WARSZAWSKIEGO UNIWERSYTETU MEDYCZNEGO.


Jeden z pacjentów powiedział niedawno, że gdyby miał dostęp do takiej terapii, jaką ma jego przyjaciel ze Słowacji, również chory na zaawansowanego, opornego na kastrację raka prostaty, mógłby, podobnie jak on, prowadzić normalne życie – pracować, jeździć na rowerze, zapomnieć o bólu. Tymczasem on z każdym dniem czuje, jak ten rak go zżera, bo lekarze rozkładają ręce, mówiąc, że w Polsce już nie ma dla niego alternatywy. Jak wygląda sytuacja chorych z rakiem stercza opornym na kastrację?

Po pierwsze, należy zwrócić uwagę na to, że w ostatnich kilkunastu latach w onkologii dokonał się ogromny postęp, co przekłada się również na leczenie raka prostaty. I problemem jest nie tyle brak pewnych leków, ile brak ich refundacji w określonych liniach leczenia. Jeśli chodzi o raka gruczołu krokowego opornego na kastrację, czyli z ang. CRPC (castration resistant prostate cancer), to do niedawna standardem była chemioterapia oparta na docetakselu, stosowanym w onkologii już od początku lat 90. ubiegłego wieku. To znany lek, wykorzystywany w leczeniu między innymi raka piersi, płuca, żołądka, głowy i szyi. U chorych na raka prostaty zaczęto go stosować później, początkowo w przypadku progresji pomimo wcześniej stosowanej hormonoterapii, aktualnie również w pierwszej linii leczenia chorych na raka stercza z przerzutami. I ten lek jest szeroko dostępny, refundowany poza programem lekowym.

Kilka lat temu, w 2013 i 2014 roku, pojawiły się nowe cząsteczki, działające inaczej niż chemioterapia i o mniejszej toksyczności. I tu już zaczęły się problemy z dostępnością w poszczególnych liniach leczenia.

Wróćmy jeszcze na chwilę do istoty raka opornego na kastrację. To znaczy, że raka nie da się wyeliminować ani operacją, stosując kastrację chirurgiczną, ani lekami farmakologicznymi?

Rak prostaty jest nowotworem hormonozależnym, na jego powstawanie mają wpływ męskie hormony płciowe, głównie testosteron. U chorych, u których dokonano kastracji chirurgicznej czy farmakologicznej, może jednak po pewnym czasie dojść do progresji i przerzutów. Wówczas szansą dla takich chorych jest chemioterapia i nowe cząsteczki. I to też nie jest tak, że to, co okaże się skuteczne dla jednego chorego, będzie równie skuteczne dla innego. Dlatego tak ważna jest możliwość wyboru. I możliwość terapii sekwencyjnej, czyli kolejność stosowania leków – co przed chemioterapią, co po chemioterapii, co zamiast niej i kojarzenie leków.

Aby jednak to było możliwe, lekarz powinien dysponować takimi możliwościami, wachlarzem leków. A z tym jest u nas problem: organizacje pacjenckie od dawna zwracają na to uwagę, np. domagając się rozszerzenia programu lekowego w leczeniu raka prostaty przed chemioterapią. Chodzi im o poszerzenie programu „Leczenie opornego na kastrację raka gruczołu krokowego z przerzutami” o substancję enzalutamid.

Enzalutamid, podobnie jak octan abirateronu, to lek nowej generacji, o porównywalnej skuteczności, ale odmiennych molekularnych mechanizmach działania i wyraźnych różnicach w profilach działań niepożądanych, co oznacza, że są adresowane do różnych grup chorych. Ale oba są przeznaczone dla chorych z CRPC. Enzalutamid jest antagonistą receptora androgenowego, oddziałującym dodatkowo na wewnątrzkomórkowe szlaki przekaźnikowe, indukowane przez pobudzenie tego receptora. Czyli blokuje on działanie testosteronu i innych męskich hormonów, blokując receptory, do których przyłączają się te hormony.

To druga generacja niesteroidowych antyandrogenów. Z kolei octan abirateronu jest antagonistą enzymu CYP 17, hamuje pozajądrową syntezę testosteronu. Mamy jeszcze inne leki do stosowania u chorych na CRPC, ale u nas są trudno dostępne.

Dlaczego polscy pacjenci tak bardzo wyczekują rozszerzenia programu lekowego o enzalutamid przed chemioterapią?

Nowe cząsteczki dają nadzieję na zahamowanie progresji raka, przedłużenie życia, na dodatek w lepszym komforcie. Poza odmiennym profilem bezpieczeństwa względem chemioterapii są również wygodniejsze w stosowaniu, bo w postaci tabletek.

Idealna sytuacja – i dla chorego, i dla lekarza, to możliwość wyboru terapii, zwłaszcza przed chemioterapią. To pozwoli na trafny wybór leczenia odpowiednio do stanu pacjenta, a pamiętajmy, że na raka stercza chorują głównie mężczyźni starsi, często obarczeni chorobami współistniejącymi. Tak więc wybór optymalnego leczenia pierwszego rzutu w stadium CRPC ma ogromne znaczenie.

Dla jednych abirateron, dla innych enzalutamid? Podobno dla chorych ze schorzeniami kardiologicznymi bardziej wskazana jest ta druga substancja?

Jak już wspomniałem, wybór najbardziej odpowiedniego leku zależy od wielu czynników, w tym od stanu zdrowia pacjenta i chorób współistniejących. Bo wybór najskuteczniejszej terapii to nie jest kwestia samego raka, ale właśnie także chorób współistniejących. Aby terapia mogła być skuteczna, nie może być przeciwwskazana lub nadmiernie toksyczna. Abirateron i enzalutamid różnią się między innymi przeciwwskazaniami, potrzebą suplementacji steroidów czy spektrum działań niepożądanych. Szerszy wachlarz możliwości stwarza większą szansę na wybór skutecznego i dobrze tolerowanego leczenia. Oba leki skutecznie wydłużają przeżycie chorych na CRPC.

A takiej możliwości na razie nie ma, bo o ile abirateron jest dostępny i przed chemioterapią, i po niej, to enzalutamid tylko po chemioterapii. A na ile rak stercza oporny na kastrację jest dziś problemem? Jeśli chorzy nie stanowią licznej grupy, to raczej nie powinno być ograniczeń w dostępności do nowoczesnych cząsteczek.

Dziś raka prostaty rozpoznajemy coraz częściej na wczesnych etapach, kiedy leczenie operacyjne lub radioterapia mogą prowadzić do całkowitego wyleczenia. Z drugiej strony, ten nowotwór staje się coraz powszechniejszy,
i to nie tylko z powodu starzenia się społeczeństwa, bo chorują coraz młodsi mężczyźni, ale również ze względu na styl życia. Tak więc należy spodziewać się rosnącej liczby zachorowań na zaawansowane postaci raka stercza.

Dziś w Polsce rak prostaty jest drugim co do częstości nowotworem u mężczyzn, po raku płuca. A prognozy są takie, że może znaleźć się na pierwszym miejscu.

Dlatego tym bardziej powinniśmy mieć dostęp do nowoczesnych terapii. Wielu mężczyzn z rakiem starcza jest aktywnych zawodowo, uczestniczy w życiu społecznym, rodzinnym i chcą jeszcze długo cieszyć się życiem.

Rozmawiała Bożena Stasiak



Kontynuując korzystanie ze strony, wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie internetowej są ustawione na "zezwalaj na pliki cookie", aby zapewnić Ci jak najlepsze wrażenia z przeglądania. Jeśli nadal używasz tej witryny bez zmiany ustawień plików cookie lub klikniesz "Akceptuj" poniżej, to wyrażasz na to zgodę.

Zamknij